piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 8

                              (Zayn)
- Liam czakaj!
Biegłem najszybciej jak umiałem by dogonić mojego przyjaciela. Oby nie był już u Suzan.
- Liam!
Zauważyłem go prawie pod klatką. Jak dobrze. Dobiegłem do niego zadyszany i próbowałem wykrztusić z siebie choć słowo.
- Yyy Zayn? O co chodzi?
- Ja... Chcę... Sam... Przepro...sić... Suz..
- Odpocznij, spokojnie.
Westchnąłem i poklepałem Liama po ramieniu.
- Poczekaj tu na mnie.
Wszedłem do klatki i przeskakując po dwa schodki znalazłem się pod drzwiami dziewczyny. Podniosłem rękę do dzwonka i zamyśliłem się. A co jeśli jest u niej Styles? Jeśli całują się teraz i ona mi nie otworzy. To całkiem logiczne. E tam!
*ding dong*
Usłyszałem tupanie i krzyki.

                               (Suzan)
Dzwonek. O kurczę, Zayn czy Harry, może Clara, Niall, Louis tyle opcji kto to może być? Co tu robić, co tu robić?!
- Emma otwórz!- najlepiej zawołać siostrę.
- Suzan jakiś chłopak do ciebie!
Szlag! Przełknęłam ślinę i powoli wstałam z łóżka. Wyszłam z pokoju i korytarzem udałam się do drzwi wejściowych. Minęłam Emmę i podeszłam bliżej. Nic nie mówiła. Obserwowała tylko bacznie każdy mój ruch. Była zdziwiona. Raczej moją miną niż gościem.
Otworzyłam szerzej, przymknięte drzwi. Zagrzmiało we mnie jak go zobaczyłam. Stał pod moimi drzwiami ze spuszczoną głową. Kto? Zayn!
- Cz-cz-cześć.
- Hej Zayn, co tu robisz?
Obejżałam się za siebie żeby zobaczyć Emmę. Poszła sobie. Przełknęłam głośno ślinę. Zayn podniósł głowę. Patrzył prościutko w moje ciemne oczęta.
- Nie bój się mnie.- mówił. Bo mi łatwo.
- Nnnnie bbboję się.
- Jaaa...
Oboje się jąkaliśmy. Niezręczna sytuacja. Ścisnęłam mocniej klamkę od drzwi. Zaprosiłam chłopaka do mieszkania. Usiadł na łóżku w moim pokoju, ja na krześle na przeciwko.
- Powiesz mi po co przyszedłeś?
- Chcę cię...
O boże! Co? No mów! Co chcesz mi zrobić. Emma jest w pokoju nie muszę się bać. Najwyżej krzyknę.
- Przeprosić.
Przeprosić? Jeju, jak dobrze, że tylko przeprosić. Odetchnęłam z ulgą.
- Ale... Za co?- dobrze wiedziałam. Tylko czy on wie za co mnie przeprasza? A co jeśli to znowu ktoś go "zmusił".
- Za to, że...
Czyli nie wie. To wszystko już jasne.
- Kto cię tym razem zmusił do przeprosin?- mówiłam zakładając ręce.
- Nikt. Sam chcę cię przeprosić. Wiem co sobie myślisz. Ja nie wiem jak ująć to co ci zrobiłem, lub co chciałem...
- No mów! Mów co chciałeś mi zrobić!
Znowu dobrze wiedziałam, chciałam się znim podroczyć. Chciałam też płakać, ale nie mogłam.
- Chciałem, chciałem ciebie. I za to przepraszam. Nie powinienem. Jestem dupkiem.
- Nie jesteś Zayn.
Aż mi się go żal zrobiło. No cóż. Taka już jestem-ufam wszystkim dookoła. Chcę wszystkich pocieszać, pomagać...
- Nie jestem?- spytał Zayn z prawie płaczem. Ja wiem, że chciał płakać, ale zgrywa twardziela. Jest jakby sztuczny.
- Nie, nie jesteś.
Przytułam się do niego. Czemu? Niewiem. Tak już mam. Nie umiem patrzeć jak ktoś jest smutny. Usiadłam mu na kolanach i przytulałam. Czułam, że Zayn właśnie tego chciał, a nawet więcej. Trudno. Ludzie są różni. Zayn nie jest taki zły. Choć za każdym razem jak z nim przebywam czyję lęk.
- Suzan, chciałabyś wyjść ze mną do klubu?
- A kiedy?
- Może dziś wieczorem?
Kurde umówiłam się z Harrym. Jak to powiem Zaynowi to wybuchnie. Nie mogę mu odmówić, byłabym w niebezpieczeństwie. Brrrrr
Nie mogę mu też kłamać. Z drugiej strony będzie wściekły na Harrego. Co ja mu powiem?
- A może jutro?
- A czemu nie dziś?- wiedziałam, że spyta. Ale Harry...
- Dziś nie mogę.
Cisza. Grobowa cisza. Ciekawe co teraz myśli Zayn.

                            (Zayn)
Nie może, tak?
- A czemu?
- Jestem umówiona.
Umówiona, tak? Styles. Zabiję go. Nie, nie mogę. Wtedy to wogule stracę szansę na Suzan. Wiem, że jest umówiona właśnie z nim. Bo z kim innym?
- Z Harrym tak?
Pokiwała lekko głową. Westchnąłem ciężko. Nic na to nie poradzę. Trudno. Jeszcze rozprawię się z tym gnojem.
- To jutro.
- Okej.
Mówiła jakby miała zaraz wybuchnąć płaczem. Zrobiło mi się jej... Przykro? Może trochę, malutko... Czemu ja nie mam uczuć?
- Nie martw się. Nic nie zrobię Sty...Harremu.
Ciężko było mi to powiedzieć ale jednak. Pocałowała mnie w policzek. Czemu? Nie wiem. Czy ja powiedziałem coś niezwykłego? Dziewczyny są dziwne. Może powinienem często to mówić? Ale co? Że zostawię loczka. Hahaha nie. Musi być inny sposób. Już nawet wiem jaki...

~Przeczytałeś = zostaw komentarz
~Zostawiasz komentarz = motywujesz do dalszego pisania.
~Zostawiasz komentarz = zwiększasz szansę, że rozdział pojawi się szybciej.
=^.^=

2 komentarze: