Położyłem rękę na plecach Sizan i energiczny ruchem położyłem dziewczynę na plecy. Przysunąłem się do niej bliziutko lecz moja ręka pod jej plecami nie dotykała materaca. Nie wiem co o tym myślała, nie obchodzi mnie to.
- Ja nadal cię pragnę Suzan.
(oczami Suzan)
- A czy ty? Pragniesz mnie?
Powiedział i nie czekając na odpowiedź podniósł rękę pode mną i wbił się w moje usta. Językiem próbował dostać się do moich ust lecz mu nie pozwalałam. Nie chciałam go całować.
Zayn trzymał lewą rękę pod moimi plecami a prawą chwycił moją nogę i podniósł ją. To się działo wbrew mojej woli, lecz nie walczyłam z tym. Oderwał się od moich warg i uśmiechnął zadziornie.
- Zayn ja...
- Pragniesz mnie.
- Ja...
- Powiedz to!
Moment pauzy. Muszę pomyśleć. Mmmm... Pragnę? Niecierpię tego słowa. Co ono w ogule oznacza?! Jak można kogoś "pragnąć"?! Zakipiało we mnie. Ja go nie pragnę. Wracamy do rzeczywistości.
- No powiedz to! - Miał rękę cały czas pod moimi plecami i lekko mną szarpnął.
- Mów. - Zacisnął w pięśći kawałek mojej luźnej koszulki. On! Jest beszczelny! Jego brązowe oczy momentalnie stały się czarne.
Moim uratowaniem była moja najukochańsza rudowłosa siostrzyczka. Wpadła do pokoju i opierając się o futrynę powiedziała:
- Co tu się dzieje?
Zayn zabrał rękę spod moich pleców, wstał z łóżka i obciągnął koszulkę. Mówiłam, że był totalnie umięśniony i miał dużo tatuaży? Jak nie to teraz to mówię. Oblizał usta i spojrzał na mnie potem na Emmę. Stała w tym samym miejscu z uniesionymi brwiami.
- No słucham. Chyba musisz już iść kolego.
***
Promienie słoneczne przedarły się przez okna mojego pomalowanego na żółto pokoju. Wstałam, przeciągnęłam się i zaczęłam się ubierać. Już miałam zdjąć spodnie gdy postanowiłam wyjrzeć przez okno. Tak jak myślałam. Czarny Volks Wagen stał przed moim blokiem, a przed nim kto?! Oczywiście, Zayn. Opierał się o auto zwrócony w kierunku okna. Zaśmiał się zadziornie i wsiadł do samochodu po czym odjechał z piskiem.
Uświadomiłam sobie właśnie jaki on jest przewidywalny. Zasłonęłam żaluzje i przebrałam się. Nie dam mu sobą pomiatać. Muszę być ostrożna i nie dawać mu siebie tak łatwo.
Założyłam za dużą białą bluzkę z ciasteczkiem i granatowe rurki, do tego czerwone trampki marki Converse. Uczesałam włosy, zrobiłam lekki makijaż i poszłam na śniadanie do kuchni. Emma stała przy zlewie i myła ręce. Na stole stał już talerz z naleśnikami. Uwielbiam kuchnię mojej siostry. Przywitałam się z nią i usiadłam do śniadania. Gdy zjadłam była 9.27. Do szkoły mam na 9.50. więc zaczęłam się szykować. Ubrałam moją ukochaną bluzę i wzięłam torbę.
- Emmuś zawieziesz mnie do szkoły?!- krzyknęłam.
Momentalnie siostra zaczęła się ubierać i wyszłyśmy. Dziwne, bo wczoraj nie pytała ani trochę o Zayna. Nadeszła na to pora. Droga do szkoły to najlepsze czas na wyjaśnienia, według Emmy. Tak jak przewidywałam, pierwszym po wejściu to auta było pytanie:
- Co to był za chłopak?
- Taki Zayn.
- Słyszałam wszystko co robiliście w twoim pokoju. Cholernie nachalny koleś z niego.
- Wiem
- Masz mi za złe, że go wpuściłam?
- Trochę.
- Sorry, nie wiedziałam. Prawie wcale nie opowiadasz jak w szkole. Masz jakieś koleżanki?
- Przyjaźnię się z Clarą, jej bratem Niallem i Louisem.- powiedzieć jej o Harrym?- iii takim Harrym.
- Aha
Reszta drogi minęła w ciszy. Nie wiem czemu, ale ostatnio kiepsko się dogaduję z moją siostrą. W zasadzie to od rozpoczęcia roku szkolnego.
***
Minęła geografia. Szłam sama korytarzem pod salę od fizyki. Sama, bo Clara zachorowała, zaraziła Nialla, Louis wyjechał a więcej przyjaciół to ja nie mam. Idę i widzę Harrego po drugiej stronie korytarza. Uśmiechnęłam się na jego widok. Nagle poczułam ja ktoś łapie mnie z tyłu za brzuch i zaczyna gdzieś ciągnąć. Harry ruszył w bieg. Tajemnicza osoba wyprowadziła mnie ze szkoły, przerzuciła przez ramię i zaczęła biec. Bałam się lecz gdy widziałam jak Harry biegnie za nami uśmiechałam się. Krzyczałam jego imię najgłośniej jak umiałam a on... Oddalał się... Był coraz mniejszy... Nie dogonił mnie... Zniknął... Osoba, która mnie trzymała postawiła mnie na ziemię i oparła o drzewo. Jak mógłby to być kto inny, jak nie on. Ten, którego szczerze nienawidzę. Domyślacie się kto? Śmiał się szyderczo a ja płakałam.
- Hahahahaha i co? Twój Harry cię nie uratuje! Hahaha już moi kumple się nim zajmą! A ty! Ty suko zapłacisz mi!
Znów przerzucił mnie przez ramię i zaniósł do samochodu. Próbowałam się mu wyrwać ale był za silny...
Posadził mnie na miejscu pasażera i przypiął pasem. Obejrzał się za siebie.
- Wrócę tu a ty tu zostanjesz i pojedziemy się zabawić.
Powiedział i zamknął drzwi. Płakałam. Nie wiedziałam co robić. Szarpałam za drzwi. Telefon i torba zostały w szkole. Poszperam trochę w samochodzie.
Zaraz. Czy on zablokował nawet pas? Najwyraźniej tak. Cholera. Założyłam ręce i czekałam.
***
- Wstawaj mała.
Obudził mnie głos.
- Liam?
- Tak to ja wysiadaj.
Rozpiął mój pas i wysiadłam z auta Zayna. Nie wiedziałam o co chodzi
- A co ty tu robisz? Gdzie Zayn?
- Idziemy.
Złapał mnie za nadgarstek i zaprowadził do jakiegoś domu. Otworzył drzwi kluczem i weszliśmy. Nie wiedziałam o co chodzi. Liam zdjął kurtkę i usiadł na kanapie.
- Rozgość się.
Nie zdejmując bluzy usiadłam na fotelu.
- Gdzie my jesteśmy?
- U mnie.
- Po co?
- Poczekamy tu na Zayna.
- Po co?
- Bo on, miał wypadek i będzie tu jak będzie mógł.
- A po co on tu?
- Czy ty nic nie ogarniasz?
Nie odpowiedziałam mu. Już rozumiem. Jeszcze jedno pytanie.
- A co mu się stało?
- Źle się zamachnął.
- Kiedy, gdzie? Mów do rzeczy.
- Przy spotkaniu z twoim chłoptasiem.
Zaśmiał się.
Aaa już rozumiem. Zayn, gdy mnie zostawił w samochodzie, poszedł zlać Harrego, źle się zamachnął iii... Zaraz zaraz. On oberwał od Stylesa! Dalej, przyszedł Liam, zawiózł mnie do siebie i czekamy na Zayna. Okey. Nie, nie jest okey.
- A kiedy Zayn przyjdzie?
- A co ty się tak dopytujesz? Jutro.
- Odwieziesz mnie do domu?
- Słuchaj. Zostajesz tu, a rano przyjdzie Zayn i zabierze cię do siebie.
- A co z Harrym?
- Co ty się tak o wszystko dopytujesz?
- Chcę wiedzieć, czy nic mu nie jest.
Mówiłam najspokojniej jak umiałam, żeby nie rozzłościć Liama. Podobno ma słabe nerwy. Chyba nie zamierza mi. Odpowiedzieć. Pewnie Harry uciekł a Liam nie chce, żeby Zayn wyszedł na słabiaka.
- A gdzie będę spać?
- Czy ktoś ci mówił, że będziesz spać?
Nieeeee tylko nie tooooo. Boże co on chce mi zrobić?
- Żartowałem. Zostawię cię Zaynowi.
Nie wiem co myśleć. Co ja jestem jakąś zabawką? A już na pewno nie czyjąś własnością.
- To gdzie będę spać?
- Hmmm... Ze mną. Ale spokojnie nie ruszę cię.
- A moge spać na kanapie? - Spytałam błagalnym głosem.
- Nie! Mówiłem, że nic ci nie zrobię.
Niech już mu tam będzie. Jest 20.43. Idę się umyć.
Poszłam do łazienki i wgapiłam się w lustro. Miałam trochę rozmazany makijaż. Zmyłam go. Zębów nie umyję, raczej się nie wykąpię. I w czym ja będę spać? Jestem głodna. Poszłam do sypialni i rzuciłam się brzuchem na łóżko. Usnęłam...
Nie wyszedł mi ten rozdział. Nudny. Następny będzie ciekawszy.
Proszę o opinię. Macie tu taki ładny obrazek.
>>One Direction<<
I jeszcze jedno.
Dziękuję wszystkim,
którzy czytają.
XOX

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz