(Suzan)
- Zayn gdzie idziemy?!
- Do mnie.
- Zayn!
- Byłaś niegrzeczna
- Najadłam się
- No i co zapłaciłem za to
- Ty swojego nie tknąłeś! Patrzyli na nas jak na jakichś dziwaków!
- Nie drzyj się!
- A ty to możesz
Trzymał mnie za rękę i szliśmy chodnikiem. Co on sobie myśli! Zgodziłam się na randkę a on mną tak rządzi. Dochodziliśmy do domu Zayn'a. Wkurzony wszedł do domu. Nawet nie przepuścił mnie w drzwiach. Niby to nie jest jakieś tam prawo no ale halo! Kobietę wpuszczasz! Gdy tylko przekroczyłam próg domu zamknął za mną drzwi i zdjął buty. Ja też tak uczyniłam gdyż w szpilkach było mi niewygodnie. Usiadłam obok Zayn'a na kanapie.
- Zayn, dasz mi jakieś kapcie zimno mi w stopy.
- A kazał ci ktoś zdjąć buty?
- Nie.- odpowiedziałam spokojnie. Troszkę bałam się tego, jakim tonem do mnie mówił.
- Choć. - rzucił krótko. Wstałam lekko wystraszona z kanapy. Założył buty. Podszedł do jakiejś szafki i wyjął z niej kolorowe Vansy. Rzucił nimi w moją stronę mówiąc załóż. Ledwo usłyszałam. Haha ja nie głupia. Na gołą stopę nie włożę trampków. Wyjęłam z torby "skarpetki awaryjne" i wcisnęłam na stopy. Zayn stał oparty o drzwi i robił coś w telefonie. Założyłam Vansy i podeszłam do Zayn'a.
- Dobre?
- Idealne
Wyszliśmy z domu. Na mojej twarzy pojawiło się zdziwienie gdy na trawniku stał zaparkowany samochód. Przecież my wróciliśmy pieszo?! Zayn poszedł za dom a ja za nim. Zayn wszedł do, jak mi się wydaje garażu a ja za nim. Jak jakiś piesek. Moim oczom ukazało się raz, dwa, trzy... Siedem samochodów! Zayn popatrzył na mnie pytająco. Spytał "którym". Co którym? On mnie powoli zaczyna denerwować. Wskazałam palcem na stojące w kącie białe Mitsubishi.
***
Hej hej! Zacznę od tego:
Czytasz = komentujesz!
Na mojej twarzy jest uśmiech gdy widzę komentarz.
Jest też smutek gdy nie ma żadnego :(
Proszę was o dwa komy to tak wiele kliknąć kila razy w klawiaturę?
Bo wiecie, że ja dla Was klikam w klawiaturę by napisać rozdział.
Dziękuję <3
- Zayn gdzie idziemy?!
- Do mnie.
- Zayn!
- Byłaś niegrzeczna
- Najadłam się
- No i co zapłaciłem za to
- Ty swojego nie tknąłeś! Patrzyli na nas jak na jakichś dziwaków!
- Nie drzyj się!
- A ty to możesz
Trzymał mnie za rękę i szliśmy chodnikiem. Co on sobie myśli! Zgodziłam się na randkę a on mną tak rządzi. Dochodziliśmy do domu Zayn'a. Wkurzony wszedł do domu. Nawet nie przepuścił mnie w drzwiach. Niby to nie jest jakieś tam prawo no ale halo! Kobietę wpuszczasz! Gdy tylko przekroczyłam próg domu zamknął za mną drzwi i zdjął buty. Ja też tak uczyniłam gdyż w szpilkach było mi niewygodnie. Usiadłam obok Zayn'a na kanapie.
- Zayn, dasz mi jakieś kapcie zimno mi w stopy.
- A kazał ci ktoś zdjąć buty?
- Nie.- odpowiedziałam spokojnie. Troszkę bałam się tego, jakim tonem do mnie mówił.
- Choć. - rzucił krótko. Wstałam lekko wystraszona z kanapy. Założył buty. Podszedł do jakiejś szafki i wyjął z niej kolorowe Vansy. Rzucił nimi w moją stronę mówiąc załóż. Ledwo usłyszałam. Haha ja nie głupia. Na gołą stopę nie włożę trampków. Wyjęłam z torby "skarpetki awaryjne" i wcisnęłam na stopy. Zayn stał oparty o drzwi i robił coś w telefonie. Założyłam Vansy i podeszłam do Zayn'a.
- Dobre?
- Idealne
Wyszliśmy z domu. Na mojej twarzy pojawiło się zdziwienie gdy na trawniku stał zaparkowany samochód. Przecież my wróciliśmy pieszo?! Zayn poszedł za dom a ja za nim. Zayn wszedł do, jak mi się wydaje garażu a ja za nim. Jak jakiś piesek. Moim oczom ukazało się raz, dwa, trzy... Siedem samochodów! Zayn popatrzył na mnie pytająco. Spytał "którym". Co którym? On mnie powoli zaczyna denerwować. Wskazałam palcem na stojące w kącie białe Mitsubishi.
***
Hej hej! Zacznę od tego:
Czytasz = komentujesz!
Na mojej twarzy jest uśmiech gdy widzę komentarz.
Jest też smutek gdy nie ma żadnego :(
Proszę was o dwa komy to tak wiele kliknąć kila razy w klawiaturę?
Bo wiecie, że ja dla Was klikam w klawiaturę by napisać rozdział.
Dziękuję <3
Super <3 Uwielbiam <3 NEXT!!! :3
OdpowiedzUsuń