(Suzan)
Po moim policzku spłynęła łza. Wtuliłam się w loczka i zaczęłam płakać. Objął mnie ramieniem. Czułam się załamana całą tą sytuacją z Zayn'em. Jednak Harry mnie pocieszał. Wiedziałam, że chce mnie bronić. Byłam przy nim bezpieczna. Pocałował mnie czule i jeszcze mocniej przytulił. Jego usta były takie namiętne i ciepłe. Położył rękę na moją szyję a ja swoje dłonie wtopiłam w jego loki. Usnęłam. Gdy się obudziłam Harry ciągle ze mną był. Bardzo mnie to zdziwiło. Siedział sobie na krześle i pił herbatę.
-Jak się spało?-spytał
-Mmmm... Dobrze. Czemu jeszcze za mną jesteś?
-Myślisz, że bym cię zostawił?
Zamyśliłam się. W sumie to chyba mógłby, nie byłabym zła.
-Dziękuję.
-Proszę-uśmiechnął się do mnie. Często to robił.
-Emma nie dziwiła się, że zostałeś? W ogóle to ile ja spałam?
- Po pierwsze, to Emma gdzieś wyszła. Aaaale, wie, że tu jestem. Po drugie to spałaś jakieś-zrobił pauzę i spojrzał na zegarek-dwie godziny?
Łał! Siedział przy mnie aż dwie godziny. Niesamowite. On jest po prostu cudowny. Rzuciłam w Harrego uśmiechem i wstałam z łóżka. Przeczesałam ręką włosy i westchnęłam. Harry się na mnie patrzył. Cały czas się uśmiechał, i uśmiechał, i uśmiechał! Ugh!
-Może wyjdziemy gdzieś razem?- spytał
-Emm... Jasne, chętnie. A co jeśli...
-Zayn nic ci przy mnie nie zrobi, obiecuję ci to.- Usiadłam Harremu na kolanach i pocałowałam w policzek.
- Dobrze. To dzisiaj o 20.00.?
- Może być. Staraj się raczej nie wychodzić na dwór, Zayn może być wszędzie- mówił szybko wymaszując przy tym rękami a ja się z niego śmiałam. Położyłam mu palec na ustach i uciszyłam.
-Możesz już iść Harry, wiesz?
-Jasne. Przyjadę po ciebie wieczorem. Załóż dla mnie sukienkę dobrze?
Powiedział i wyszedł. Odprowadziłam go tylko pod drzwi i przytuliłam.
-Do wieczora.
Poszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Pewnie Harry czegoś zapomniał. Dłonią byłam tuż przy klamce gdy uświadomiłam sobie, że to może być Zayn! Czemu ja nie mam wizjera? Brrrrrr
Przełknęłam ślinę.
- Kto tam?
- Zayn, otwórz- mówił spokojnie.
- Co chcesz?
- Porozmawiać. Suzan, przepraszam. Przepraszam za tamto. Poniosło mnie. Wybaczysz mi?
Nie wiedziałam co zrobić. Położyłam rękę na klamce i czekałam.
- Suzan, proszę.- Mówił tak błagalnym głosem, że otworzyłam drzwi. Szczęka mi opadła. Zayn stoi pochylony przede mną, za nim Harry trzyma go za nadgarsyki na plecach. Złabałam się za buzię. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Harry! -Krzyknęłam tylko.
-Musiał cię przeprosić- mówił ze wściekłoścą. Oczy miał całe czarne. Zayn patrzył z dołu z litością w oczach. Aż mi się go żal zrobiło.
- Harry puść go!
Styles puścił Zayn'a z szarpnięciem a ten przytulił się do mnie. Z oka Harrego spłynęła łza. Puściłam Zayn'a z objęcia.
- Harry...
Rzuciłam tylko lecz on zapłakał i zbiegł ze schodów. Teraz ja zaczęłam głośno łkać. Przytuliłam się do Zayna. Nie wiedziałam co począć.
- Zayn, może wejdziesz?- spytałam
- Nie trzeba. Pójdę już.
- Tylko Zayn posłuchaj, nie rób krzywdy Harry'emu. On, chciał dla mnie dobrze. Przepraszam cię za niego, nie chciał źle.
Trochę źle uformofałam, trudno, zrozumie. Zayn przytaknął, rzucił przeciągnięte " pa", i zszedł ze szchodów. Weszłam do mieszkania, rzuciłam się na kanapę i usnęłam.
Przepraszam, że tak długo pisałam ale choroba mnie dopadła. Myślę, że wkońcu zaczyna się coś dziać.
3 komy = next
Nic nie szkodzi że tak długo ale nie mogę się doczekać 7 rozdziału itd. Którego wybierze? Co się stanie dalej? Mam tyle pytań w głowie :)
OdpowiedzUsuń