(Suzan)
- To przykre - powiedziałam do Emmy gdy skończyła opowiadać.
- Ważne, że żyje - westchnęła a w jej oczach pojawiły się łzy. Przetarła opuchnięte oczy nie pozwalając na spłynięcie kropelek po jej bladych policzkach. Nie widziałam jej około tygodnia - dwóch a bardzo się zmieniła. Miała podkrążone oczy. Widać po niej, że jest zmęczona. Ważne, że już jest ze mną w domu.
***
Wstałam o dwunastej. Zrobiłam sobie śniadanie. Emma jeszcze wtedy spała. Chodziłam po domu cichutko jak myszka by jej nie obudzić. Potem poszłam do pokoju Emmy gdzie spał Daniel. Emma spała na kanapie w salonie. Szturchnęłam chłopca delikatnie dłonią.
- Daniel wstajesz?
- Nie - powiedział ospale.
- To nie - wzruszyłam ramionami i odeszłam. Postanowiłam dziś postawić na przyjaciół. W końcu mamy niedzielę. Zadzwoniłam do Clary.
- No hej Clars co u ciebie? - powiedziałam i zauważyłam, że mówię trochę smutnym i przygnębionym głosem.
- A spoko wstałam niedawno a u ciebie?
- Dzień jak codzień. Idziemy gdzieś?
- Może na pizzę?
- Jasne. Bierzesz Niallera?
- Mogę.
- Okey to ja zadzwonię do Lou i o czternastej pod twoim blokiem?
- Aha, cześć!
Rozłączyłam się. Wykręciłam numer do Louisa i czekałam aż odbierze.
- No cześć! Co tam robisz?
- Śniadanie jem.
- Idziesz ze mną, Clarą i Niall'em o czternastej na pizzę?
- Em... No dobra
- To o czternastej pod blokiem Clary.
- Okej
- Paa!
Rozłączyłam się. Jestem smutna. Lepiej już teraz w głowie poukładam sobie odpowiedzi na pytania, które na pewno padną podczas wypadu.
Przepraszaaaaaammmmm!!!! Przepraszam, że tak późno, i że taki krótki ale po pierwsze nie mam weny a po drugie cały dzień coś robię i nie mam czasu pisać. Zapraszam też na drugiego bloga w zakładce.
3 komentarze i wstawiam kolejny
W komentarzu może być nawet głupia kropka!
- To przykre - powiedziałam do Emmy gdy skończyła opowiadać.
- Ważne, że żyje - westchnęła a w jej oczach pojawiły się łzy. Przetarła opuchnięte oczy nie pozwalając na spłynięcie kropelek po jej bladych policzkach. Nie widziałam jej około tygodnia - dwóch a bardzo się zmieniła. Miała podkrążone oczy. Widać po niej, że jest zmęczona. Ważne, że już jest ze mną w domu.
***
Wstałam o dwunastej. Zrobiłam sobie śniadanie. Emma jeszcze wtedy spała. Chodziłam po domu cichutko jak myszka by jej nie obudzić. Potem poszłam do pokoju Emmy gdzie spał Daniel. Emma spała na kanapie w salonie. Szturchnęłam chłopca delikatnie dłonią.
- Daniel wstajesz?
- Nie - powiedział ospale.
- To nie - wzruszyłam ramionami i odeszłam. Postanowiłam dziś postawić na przyjaciół. W końcu mamy niedzielę. Zadzwoniłam do Clary.
- No hej Clars co u ciebie? - powiedziałam i zauważyłam, że mówię trochę smutnym i przygnębionym głosem.
- A spoko wstałam niedawno a u ciebie?
- Dzień jak codzień. Idziemy gdzieś?
- Może na pizzę?
- Jasne. Bierzesz Niallera?
- Mogę.
- Okey to ja zadzwonię do Lou i o czternastej pod twoim blokiem?
- Aha, cześć!
Rozłączyłam się. Wykręciłam numer do Louisa i czekałam aż odbierze.
- No cześć! Co tam robisz?
- Śniadanie jem.
- Idziesz ze mną, Clarą i Niall'em o czternastej na pizzę?
- Em... No dobra
- To o czternastej pod blokiem Clary.
- Okej
- Paa!
Rozłączyłam się. Jestem smutna. Lepiej już teraz w głowie poukładam sobie odpowiedzi na pytania, które na pewno padną podczas wypadu.
Przepraszaaaaaammmmm!!!! Przepraszam, że tak późno, i że taki krótki ale po pierwsze nie mam weny a po drugie cały dzień coś robię i nie mam czasu pisać. Zapraszam też na drugiego bloga w zakładce.
3 komentarze i wstawiam kolejny
W komentarzu może być nawet głupia kropka!
Super ^.^ Czekam na next :3
OdpowiedzUsuń.
OdpowiedzUsuń