środa, 8 stycznia 2014

Rozdział 18

(Suzan)
Otworzyłam  swoje ciężkie powieki aby potem zamknąć je na kolejne pięć minut odpoczynku. Wstałam, rozejżałam się leniwe po pustym pokoju. Wyszłam z niego zostawiając drzwi otwarte. Dom był pusty. Ale... Gdzie Harry.... Gdzie.... Daniel? Ten mały śliczny chłopczyk, który miał zmienić moje życie na lepsze? Gdzie on jest? Krzyknęłam cicho jego imię.... Cisza.... Grobowa cisza. Gdzie on jest? Ubrałam się i nie jedząc śniadania wyszłam z domu. Na zazwyczaj ruchliwej uliczce przed moim szarym blokiem nikogo nie było. Na pobliskim dobrze znanym mi placyku zabaw beztrosko wachały się puste huśtawki. Wiatr miotał liśćmi, które spadły z drzewa ba wilgotny od rosy piasek.
W piaskownicy leżały samotne foremki, którymi zazwyczaj bawią się dzieci. Lecz nie dziś. Dziś nie było nikogo.
Z oszołomieniem na twarzy szłam powoli przez chodnik wzdłuż ulicy do mojego ulubionego sklepu. Wchodząc do niego usłyszałam tylko dzwoneczek. W sklepie również nikogo nie było. Smutna starsza pani siedziała na krześle za ladą i czytała gazetę.
Smutna szlajałam się po uliczkach w sklepie. W końcu podeszłam do lady i spytałam kasjerki gdzie się wszyscy podziali? Ta wzruszyła tylko ramionami i przekręciła stronę szarej i nudnej gazety. O co tu chodzi?
Wracając do domu próbowałam zadzwonić do Clary. Na próżno, nie odbierała. Tak jak każda inna osoba z moich kontaktów. Ostatnią osobą, do której mogłam zadzwonić był Zayn... Już wybrałam numer gdy nagle...

- Suzan wstawaj!

          Czytasz = kometnujesz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz