(Suzan)
Szybkim ruchen podniosłam plecy z łóżka. Stał przed nim Daniel ze skwaszoną miną. Miałam przyśpieszony oddech.
- Co ci się stało?
- Jaa... Miałam zły sen
- A co ci się śniło?
- Że cię nie było.-chłopczyk zrobił słodką smutną minkę jak to dziecko
dziecko. Objęłam go w pasie i wciągnęłam na łóżko. Okryłam go kołdrą i jeszcze mocniej przytuliłam.
- Jest Harry?
- Tak
Westchnęłam cicho. Wstałam, ubrałam się w kremową bluzkę i czerwone rurki. Zrobiłam Danielowi śniadanie patrząc czy Harry ciągle śpi. A spał jak niedźwiedź. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
Jak to na mnie przystało, to co zobaczyłam rozkleiło mi sercę.
- Suzan ja...
- Choć.- złapałam go za ramię i wyszłam za drzwi zamykając je cicho. Stanęłam pod ścianą a Zayn przede mną.
- Zayn
- Suzan ja... To dla ciebie
Powiedział, spuścił głowę i podał mi czerwoną różę.
- Dziękuję
- Suzan proszę-złapał mnie za przedramiona i przyparł do ściany.
-Suzan kocham cię. Od kiedy cię ujżałem nie patrzyłem nawet na żadną inną dzwiewczynę. Suzan proszę kochaj mnie. Kochaj się ze mną. Suzan...
- Ale Zayn...
- Co mam zrobić?
- Staraj się
- A nie staram?!
- Nie krzycz
- Suzan-szepnął.
- Bądź troskliwy, kochający, miły, romantyczny, walcz o dziewczynę.
- A nie walczę o ciebię?
- Nie. Walczysz ze mną.
- Powiedz mi jeszcze jaki ja jestem.
- Mało czasu z tobą spędzam.
Nieeee holera! Spiepszyłam wszystko! Po co ja to powiedziałam?! Głupia jestem!
- Aha... Okej... No to mam... Okej....Panno Suz... Yyy Nie. Suzan Jones czy...chciałabyś....pójść ze mną...gdzieś?
- Tak
- Dobrze to może do mnie?
- Nie bądź nachalny.
- Do parku?
- Mmm z chęcią.
Poczułam, że się stresuje i że chce mnie pocałować ale się boi. No cóż pożyjemy zobaczymy. Zayn puścił mnie delikatnie i cofnął się do schodów.
- Suzan ja...
- Zadzwoń.
Skinął głową i uciekł po schodach. Rozpłynęłam się w zapachu róży.
(Zayn)
Zgodziła się hahahahaha! Jest! Skakałem wesoło po schodach. Zatrzymałem się na chwilę i pomyślałem
"przecież ja wszystko spiepszę"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz