(Suzan)
-Zobaczysz...- powiedział. Przeraziłam się. Prowadził mnie w stronę wyjścia z klubu. Zaraz. On mnie wyprowadza na zewnątrz!
-Zayn...-chciałam powiedzieć ale przycisnął mnie do muru
-Już jesteś moja...
Zaczął mnie całować w szyje. Powoli zaczął zdejmować mi ramiączko od bluzki. Próbowałam się wyrwać ale był za silny. Z moich oczu popłynęły łzy. Nagle poczułam jak ktoś go ode mnie odrywa. Jakiś chłopak go ode mnie odemchnął. Nie widziałam jego twarzy, tylko loki na głowie. Zaczęli się popychać. Gdy zauważyłam, że z klubu wychodzi kolega Zayna- Liam, przeraziłam się. Złapałam loczka za nadgarstek i zaczęłam uciekać. Lecz on mnie wyprzedził i zmienił kierunek. Zaprowadził mnie do samochodu. Chyba swojego. Rozejrzał się i gdy zobaczył, że ku nas zbliżają się dwie postacie otworzył dzwi do samochodu.
-Wsiadaj- powiedział zdecydowanie. Bez wahania wsiadłam do auta. Gdy jechaliśmy mogłam wkońcu zobaczyć twarz loczka. Miał śliczne zielone oczy i słodkie dołeczki. Był umięśniony i miał sporo tatuaży.
- Dzięki za ratunek- powiedziałam. Nie wiedziałam jak przerwać tą niezręcznią ciszę.
- Nie ma za co.
I znowu ta cisza. Kim on wogule jest?
- Emm... Jestem Suzan- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- A ja Harry Styles
- Harry, zawieziesz mnie do domu?
- Jest już późno
- Czyli?- nie zrozumiałam
- Może lepiej będzie jak przenocujesz u mnie.
- U ciebie?- zdziwiłam się. Nie znałam go a miałam u niego nocować. No tak przecież nie mam kluczyczy do domu a Emmy nie ma. No trudno.
- Dobra, ale obiecaj...- przerwał mi
- Nic ci nie zrobię, spokojnie.- uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech. Dojechaliśmy pod dom. Wzięłam głęboki oddech i wysiadłam z auta. Był całkiem duży i wyglądał tak. Weszłam do środka i rozejrzałam się. Był przepiękny, wręcz nie do opisania. Harry wszedł za mną, odwiesił kluczyki na haczyk i pokazał relą przestrzeń salonu.
- Rozgość się- powiedział i usiadł na kanapę. Stałam jak wryta i nie wiedziałam co powiedzieć. Harry tylko się uśmiechał. Usiadłam na fotelu z torebką na kolanach.
-Ładnie tu masz- powiedziałam
-Dzięki, majątek po ojcu- odparł Harry i poprawił grzywkę.
- Nie rozbierzesz się? - spytał.
- Aaa.. Tak- nie ogarnęłam, że cały czas byłam w kurtce i butach. Rozebrałam się i znów usiadłam na fotelu. Była 22.44. Harry zaproponował mi kanapkę, chwilę później oboje już jedliśmy.
(Harry)
Jedliśmy kanapki. Nie mogłem się na nią napatrzyć, była boska. Zdziwiło mnie to, że cały czas tylko się rozglądała po moim domu. Fakt, był duży, ale ona też na pewno w lesie nie mieszka.
- Czemu mnie uratowałeś- nagle spytała.
- Znam tego gościa i dobrze wiem co robi. Od razu gdy zobaczyłem twoją twarz, po prostu nie wytrzymałem.
Suzan tylko przytakneła delikatnie. Chyba była przestraszona, ale co się dziwić. Kurde już późno.
- Choć pokarze ci gdzie będziesz spała- powiedziałem i zaprowadziłem ją na górę. Wiedziałem, że nie będzie chciała spać razem ze mną, więc nawet nie pytałem. Doprowadziłem ją do pokoju gościnnego. Pokazałem łożko i powiedziałem:
- Tu będziesz spać.
- Jasne. A gdzie jest łazienka?
- Jak wyjdziesz, to drugie drzwi na prawo. Jak coś to ja śpię w sypialni obok.
- Dobra, dzięki.- powiedziała a ja wyszedłem z pokoju i odetchnąłem. Poszedłem do siebie i położyłem się spać.
Ten rozdział napisałam specjalnie dla mojej przyjaciółki Agaty. Słabo z komentowaniem. 2 komy i next.
Paula xx
Troszku błędów i strasznie krótkie rozdziały :( a szkoda bo fajne :*
OdpowiedzUsuń(Jula G)
Dawaj dalej... Nie moge się doczekać aż będzie rozdział 5
OdpowiedzUsuń